Pięknych miejsc w Egipcie jest mnóstwo, turyści dosłownie prześcigają się w ilości i jakości obrazów na których utrwalone są zabytki i egzotyczne widoki... 
Niestety niektórych miejsc nie można przywołać za pośrednictwem slajdów czy odbitek. Są bowiem takie zakątki, w których fotografowanie jest zakazane, a jeśli złamie się owe zakazy, grożą wysokie kary pieniężne
. I tak, pozbawiono nas prawa do robienia zdjęć m.in. w Dolinie Królów, konkretniej w grobowcach otwartych na zwiedzanie, w świątyni Ramzesa II w Abu Simbel czy w Muzeum Kairskim. Parę lat wcześniej taki zakaz obejmował również tamę w Asuanie, dziś fotografowanie jest dozwolone, nie można natomiast filmować obiektu. Przepisów tych nijak nie da się obejść, w grobowcach i świątyniach pilnują policjanci, którzy wyrastają "jak spod ziemi" kiedy usłyszą pstryknięcie... do tej pory są niewidoczni... także nie wiadomo gdzie i kiedy...
O zakazach informują rezydenci bądź piloci wycieczek, którzy sugerują pozostawienie sprzętu w autokarze... żeby nie kusiło... oraz liczne tabliczki umieszczone w zabytkach. Przyczyną takich restrykcji jest troska o farby na ścianach świątyń... pozostałych jeszcze z czasów starożytnych. Jeśli zaś chodzi o tamę asuańską to jest to, zdaje się, "najsłabszy punkt" w Egipcie... elektrownie wodne całe państwo zaopatrują w elektryczność, ponadto chronią deltę nilu przed wylewami i powodzią...
Egipcjanie bardzo chętnie się fotografują... to niesamowite... zwłaszcza jeśli później wołają za to bakszysz...
Najwięcej chętnych do pozowania jest w pobliżu zabytków... gdzie nie spojrzysz, pochowani w zakamarkach Egipcjanie, zupełnie nieproszeni dochodzą do turystów w chwili robienia zdjęcia, przyozdobieni w piękny i szeroki uśmiech, który znika w chwili żądania zapłaty... niekiedy bardzo wysokiej... jeśli chcecie zostawić ładnych parę dolców czy euro (funty chodzą stosunkowo niżej niż europejskie waluty...) to śmiało.
Jeśli zatem chcecie robić zdjęcia "tubylcom"... radzimy: po pierwsze ustalić cenę zanim pstrykniecie foto nie zapominając o targowaniu, rzecz jasna; po drugie uważać na to, komu się robi zdjęcia, kobiety bardzo niechętnie "pozują", jeśli zaś zobaczą aparat, odwracają głowę w przeciwną stronę... Aha i jeszcze jedno dzieci też wołają pieniądze (tak, tak cukierki w dzisiejszych czasach to mało chodliwa forma wymiany usług), ha i są równie natarczywe jak dorośli... może nawet bardziej.
Warto mieć zatem duży zoom, dzięki temu nikogo nie trzeba się o nic pytać...
Przy okazji zdjęć... równie chętni do pozowania "za kasę" są przedstawiciele tutejszej policji turystycznej... dorabiają na boku...
jakież to znajome
.
<M&C>

Ja również niedługo wybieram się do Hurghady, napiszcie jak Wam szło targowanie się z Egipcjanami.
P.S. bardzo ciekawy blog z pięknymi zdjęciami. Życzę sukcesów. Pozdrawiam